Zapraszamy do drogi adwentowej ze Słowem Bożym. Przez 24 dni Adwentu mamy szanse odkrywać, w jaki sposób Pan Bóg okazuje nam swoją łaskę i miłość w konkretnych wydarzeniach, w swoim Słowie.
„Zbawić (ישׁע jāšaʽ) to czasownik, który w Starym Testamencie jest prawie zupełnie zarezerwowany do użytku w sferze teologicznej dla YHWH jako podmiotu i Izraela jako przedmiotu. Pan nie tylko jest tym, który zbawia, ale On sam jest zbawieniem, jak mówi Psalm 27: Pan moim światłem i zbawieniem (יֵשַׁע jēšaʽ) moim, kogóż mam się lękać? Być zbawionym oznacza zostać uratowanym z niebezpieczeństwa grożącego życiu. Temat ten jest bardzo obecny w Starym Testamencie od najstarszych czasów, świadczą o tym imiona wywodzące się ze rdzenia zbawić (ישׁע jāšaʽ): Ozeasz, Elizeusz, Izajasz czy Jozue (יְהוֹשׁוּעַ jehōšûaʽ), które jest tym samym imieniem co imię Jezus (יְהוֹשׁוּעַ jehōšûaʽ), które oznacza: Pan zbawia. W dzisiejszych czytaniach powracają dwa rdzenie związane z radością, o których mówiliśmy ubiegłej niedzieli: rnn i śmḥ. A nawet Paweł w Liście do Filipian wzywa nas: radujcie się w Panu! Oczywiście, motywem do krzyczenia z radości jest doświadczenie zbawienia. Bardzo zaskakującym jest jednak w Księdze proroka Sofoniasza (3,14-17), że nie tylko Córa Syjonu, Izrael, może wołać z radości, bo nadchodzi zbawienie od Pana, co wydaje się czymś naturalnym, ale Sofoniasz mówi, że również Pan, Mocarz, który zbawi Izraela, On również uniesie się weselem nad Izraelem, odnowi swą miłość i wzniesie okrzyk radości. Nie sposób nie skojarzyć tych pełnych nadziei słów Sofoniasza ze słowami Jezusa, który w Ewangelii według św. Łukasza zapewnia nas, że w niebie większa będzie radość z jednego skruszonego grzesznika, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują opamiętania (Łk 15, 7). Radość jaką napawa nas dzisiejsze Słowo Boże jest radością z jednego powodu: blisko jest ten, który nas zbawił, a Jego imię jest Jezus (יְהוֹשׁוּעַ jehōšûaʽ)”. (Kalendarz Jednego Słowa)

„Patrzcie na przykład dany nam przez Jana Chrzciciela. Ludzie uważają go za Mesjasza, ale on nie ukrywa, że Nim nie jest, i nie karmi swojej próżności błędnym mniemaniem ludzi […] Wie, skąd płynie dla niego zbawienie, rozumie, że jest tylko lampą, która płonie i świeci, i lęka się, aby nie zgasił jej podmuch pychy”. (Św. Augustyn)