Postać św. Jana Apostoła i Ewangelisty zajmuje w Kościele miejsce szczególne, ponieważ jego świadectwo łączy bliskość ucznia z głębią teologa i wrażliwością kontemplatyka. Jan należał do wąskiego grona, które Jezus dopuszczał do najważniejszych wydarzeń: był świadkiem Przemienienia, towarzyszył w Getsemani, uczestniczył w Ostatniej Wieczerzy, stał pod krzyżem wraz z Matką Pana i należał do tych, którzy jako pierwsi znaleźli się wobec znaku pustego grobu. Benedykt XVI przypomina, że ta bliskość nie może być rozumiana powierzchownie, jako sama tylko obecność przy wydarzeniach, lecz jako droga przyjaźni, w której uczeń uczy się wiary, dojrzewa do wierności i zostaje wprowadzony w tajemnicę osoby Chrystusa. Tradycja nazywa go „umiłowanym uczniem” i właśnie w tej relacji rodzi się ton jego pisma jako świadectwo człowieka, który wie, komu zaufał.
Najbardziej rozpoznawalnym rysem teologii Janowej jest miłość. Benedykt XVI zwraca uwagę na słowa, które w całej historii religii brzmią wyjątkowo: „Bóg jest miłością”. Jest to odsłonięcie samego „wnętrza” Boga: wszystko, co Bóg czyni, wyrasta z miłości i jest nią przeniknięte, nawet wtedy, gdy człowiek nie potrafi tego od razu zrozumieć. Ta miłość staje się widzialna w Jezusie Chrystusie, w Jego oddaniu „do końca”, aż po krzyż. Miłość chrześcijańska ma miarę w osobie Chrystusa: „jak Ja was umiłowałem”.
W Apokalipsie Jan uczy Kościół czytać historię. Benedykt XVI nazywa go „Natchnionym z Patmos” i podkreśla, że Apokalipsa jest księgą sensu. Jej pierwszym i podstawowym widzeniem jest Baranek zabity, a jednak stojący przed tronem Boga: Chrystus zwyciężył przez ofiarę, a zmartwychwstanie czyni Go uczestnikiem królewskiej mocy Ojca. Apokalipsa przynosi także obraz Niewiasty, w której Kościół rozpoznaje zarazem Maryję i własną drogę: wspólnota wierzących rodzi Chrystusa w bólu dziejów i doświadcza napaści Smoka, lecz ostatecznie Niewiasta zwycięża, a Kościół objawia się jako Oblubienica pełna blasku. Dlatego w tej księdze stale powraca śpiew chwały i modlitwa Kościoła: „Przyjdź, Panie Jezu!”, która jest zarazem oczekiwaniem końca czasów i wołaniem eucharystycznym o obecność Pana pośród nas.
Ojcowie Kościoła w tym samym duchu widzieli w Janie świadka szczególnej bliskości z Chrystusem i nauczyciela kontemplacji. Święty Ireneusz z Lyonu podkreślał, że Jan, ten sam, który spoczywał na piersi Pana, ogłosił Ewangelię, aby objawić odwieczne Słowo. Święty Augustyn nazywał go „orłem”, bo jego Ewangelia wznosi się ku wysokościom tajemnicy Boga, a zarazem pozostaje dostępna: jest jak głębokie morze, w którym jedni mogą brodzić, a inni pływać. Święty Hieronim przekazał tradycję o sędziwym Janie, który streszczał naukę w prostym wezwaniu: „Dzieci, miłujcie się wzajemnie”, bo w tej miłości zawiera się wierność Ewangelii. Późniejsze nauczanie papieskie wraca do tej samej intuicji: Jan uczy Kościół spojrzenia kontemplacyjnego, które potrafi trwać pod krzyżem i nie tracić ufności, a jednocześnie domaga się, by miłość nie pozostała ideą, lecz stała się czynem.
Święty Jan pozostaje dla nas żywym przewodnikiem wiary: uczy przyjaźni z Chrystusem, ukazuje, że Bóg jest miłością, i przypomina, że dzieje świata są w rękach Baranka, cierpienie nie jest ostatnim słowem, a nadzieja Kościoła jest ufnością w zwycięstwo Pana, który przychodzi.
Tekst na podstawie katechez papieża Benedykta XIV i pism ojców Kościoła.
