Św. Jan Chryzostom (Złotousty), biskup Konstantynopola, kaznodzieja, pisarz, ojciec i doktor Kościoła Wschodniego i Zachodniego. Zreformował tekst Boskiej Liturgii – liturgii Eucharystii w Kościele tradycji bizantyjskiej. Jest autorem wielu dzieł liturgicznych i teologicznych, w tym „Dialogu o kapłaństwie” i traktatów o wychowaniu dzieci oraz o dziewictwie. Pozostały po nim homilie komentujące Pismo Święte, a do najbardziej znanych należą homilie na Ewangelię św. Jana i św. Mateusza, do listów apostolskich i powszechnych oraz Księgi Rodzaju.
Dla św. Jana Chryzostoma Pismo Święte jest listem Pana Boga do nas, który pozwala nam zbliżyć się do Niego, gdyż: „My jesteśmy słabi we „wnoszeniu się”, nasze oczy są słabe. Dlatego Bóg staje się Bogiem łaskawym, posyła upadłemu i wyobcowanemu człowiekowi list, Pismo Święte, tak że stworzenie i Pismo Święte się uzupełniają. W świetle Pisma, listu przekazanego nam przez Boga, możemy odczytać stworzenie” (Homiliae in Genesim). Podkreślał jednocześnie, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” a poznanie zawsze musi przekładać się na życie (Sermo cum iret in exsilium). Dlatego zalecał: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak Krzyża na czole” wyjaśniając: „Posługując się nieuczonymi ludźmi, Krzyż odniósł zwycięstwo, i to na całym świecie. Nauka Krzyża nie dotyczyła spraw pospolitych, ale Boga, prawdziwej religii, życia według Ewangelii i przyszłego sądu. Wszystkich niewykształconych i prostaków przemieniła w mędrców. Popatrz, jak to, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a to, co jest słabe u Boga, mocniejsze jest od ludzi” (In epistulam I ad Corinthios).
Św. Jan Chryzostom przypominał także, że „Wielkim dobrem jest wiedzieć, co jest stworzeniem i kto jest Stwórcą” (Homiliae in Genesim) podkreślając, że: „Przyczyną wszystkich naszych nieszczęść bywa nieznajomość ksiąg Pisma Świętego. Wyruszamy na wojnę bez oręża — i jakże możemy z tej walki wyjść cało?” (In epistulam ad Colossenses).
Wskazując na Boskie natchnienie Pisma Świętego, wyjaśniał: „Słowa Boże, językami ludzkimi wyrażone, upodobniły się do mowy ludzkiej, jak niegdyś Słowo Ojca Przedwiecznego, przyjąwszy słabe ludzkie ciało, upodobniło się do ludzi” (Homiliae in Genesim).
Podkreślał, że: „Dzieło swoje Chrystus słusznie nazwał radosną nowiną (Ewangelią) […] możesz być co równego tym wesołym wieściom? Bóg na ziemi, a człowiek w niebie! […] przeto wesołą nowiną Chrystus mowę swoją nazwał, bo wszelkie inne słowa, uchodzące za dobre u ludzi, jak obfitość bogactw, wielkość władzy, urzędy, znaczenie, godność, naraz niejako utraciły treść swą i znaczenie. To zaś, co głosili rybacy Pańscy, słusznie i trafnie godzi się nazwać radosną nowiną nie tylko dlatego, że są to dobra trwałe i niewzruszone, ale także i dlatego, że udostępnione nam one zostały hojnie i z łatwością. Albowiem nie wskutek pracy i znoju, nie przez zabiegi i mozoły, ale jedynie dzięki miłości Boskiej otrzymaliśmy wszystko to, co nam dane zostało przez Ewangelię” (Homiliae in Vangelo di Matteo).
Wskazywał także, że Słowo łączy Stary i Nowy Testament: „Jakby ktoś, stanąwszy pomiędzy dwoma ludźmi będącymi opodal, wyciągnął do nich ramiona, ujął ich obu za ręce i powiązał ich z sobą — tak uczynił Chrystus, łącząc Stary Zakon z Nowym, naturę Boską z ludzką, Swoje z naszym” (Homiliae in Vangelo di Matteo).
Św. Jan Chryzostom zachęcał, aby nie ograniczać się tylko do słuchania Słowa w trakcie liturgii: „Byłoby rzeczą wielce nierozsądną przeznaczyć pięć czy sześć dni na sprawy doczesne, a na duchowe nie poświęcać ani jednego dnia, albo raczej nawet małej jej cząstki. Czy nie widzicie, że nasze dzieci są zajęte cały dzień naukami, które pobierają? Tak samo i my czyńmy, bo inaczej nie będziemy mieli żadnego pożytku z tych zebrań, przelewając codziennie do dziurawej beczki, troszcząc się mniej o to, co słyszymy, niż o srebro i złoto. A gdy otrzymujemy Słowa cenniejsze od złota i drogich kamieni, skarb Ducha Świętego, nie składamy ich do skarbca naszej duszy, ale beztrosko pozwalamy, by ulatywały nam z pamięci. Kto się nad nami ulituje, jeśli sami doprowadzamy się do ubóstwa? By więc tak nie było, nadajmy sobie nienaruszalne prawo, a także naszym żonom i dzieciom, by jeden dzień w tygodniu przeznaczyć na słuchanie i rozważanie tego, co usłyszeliśmy. W ten sposób będziemy znacznie bardziej przygotowani do przyjmowania następnych nauk […] Jako że nie da się wszystkiego powiedzieć w jednym dniu, to co przedkładamy wam w poszczególnych dniach, zachowujcie w pamięci jak łańcuch, aby mieć obraz całego Pisma”, radząc także: „Wracając do domu, przygotujcie dwa stoły, na jednym niech będzie pokarm, na drugim Pismo Święte; mąż niech powtórzy to, co było czytane w kościele… uczyni z waszego domu kościół” (Homiliae in Vangelo di Matteo).
Nawoływał do regularnego i dogłębnego czytania Pisma Świętego: „Nie wypowiadajmy pustych i bezmyślnych słów: „Jestem mieszkańcem świata, mam żonę i troszczę się o dzieci”. Wielu ma zwyczaj to mówić, gdy ich nakłaniamy do godnego życia lub kiedy trzeba gorliwie przyłożyć się do czytania Pisma. „To nie moja sprawa”, tacy mówią, „czy wyrzekłem się świata, czyż jestem mnichem?”. Człowieku, co ty mówisz? Czyż tylko mnichów przeznaczeniem jest sławienie Boga? Bóg chce, żeby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2,4); nie wymagał, by ktokolwiek lekceważył godne życie. Posłuchaj, co mówi przez proroka: „nie zależy Mi na śmierci grzesznika, a raczej na tym, by się nawrócił i żył” (Ez 18,23)… Proszę was, nie okłamujmy siebie; im więcej weźmiemy na siebie trosk, tym więcej skorzystamy z czytania Boskiego Pisma” (Homiliae in Evangelium di Matteo).
Zachęcał także do czytania Pisma Świętego dzieciom: „Dziecku należy czytać teksty biblijne. Posłucha ono chętnie dziejów Kaina i Abla, Jakuba i Ezawa, szczególnie gdy zmęczy się nauką: „Opowiedz mu zaś w ten sposób: Na początku miał ojciec dwóch synów; oni byli braćmi. Zatrzymaj się nieco, mów dalej: Mieli też jedną matkę. Pierwszy był starszy, drugi młodszy. Starszy był rolnikiem, młodszy pasterzem. Ten prowadził trzodę codziennie na pastwisko i nad jezioro” radząc jednocześnie dobór tekstów w zależności od wieku dziecka: „Gdy chłopiec ma lat 15 lub więcej, można mu opowiedzieć o piekle, w 10. czy 8. roku życia lub wcześniej – o potopie, o Sodomie, wypadkach w Egipcie, o sądzie ostatecznym. Wzrastając, niech też pozna historię Nowego Przymierza, naukę o Zmartwychwstaniu, czas łaski” (De inani gloria et de educandis liberis).
Podkreślał, że: „Pismo potrzebuje objawienia Ducha, abyśmy odkrywając prawdziwy sens zawartych w nim rzeczy, czerpali z niego obfity zysk” (Homiliae in Genesim) przestrzegając jednocześnie, że: „Letniość, w jaką wpadamy, pochodzi stąd, że nie czyta się Pisma w całym jego kontekście i wybiera się tylko to, co wydaje się bardziej jasne i użyteczne, bez liczenia się z resztą”, ostrzegając, że: „W ten sposób powstawały herezje, dlatego, że nie chciano czytać całego Pisma i sądzono, że istnieją w Piśmie sprawy ważniejsze i drugorzędne” (Sermon 1).
Św. Jan Chryzostom radził, aby: „Niby jakiś plaster miodu, z przeróżnych składników ulepiony, przechowujmy stale Słowa Boskie i Święte. A jako plaster miodu, choć się składa z przeróżnych materii, jednakże zawiera w sobie jedną tylko słodycz, jedno dobro, tak niech dla nas plastrem podobnym będzie Pismo Święte, które, choć składa się z Pism wielu i różnych Proroków, przecie opływa ustawicznie jednym tylko dobrem, jedyną słodyczą nauki. Ojcowie nasi od wielu wieków kształtowali taki plaster miodu, który zawsze i wszędzie rozlewa jedną łaskę, jedną naukę” (Homiliae in Genesim).
Tłumaczył także, dlaczego mamy cztery Ewangelie: „Czy nie dosyć było jednego Ewangelisty, aby wszystko opowiedzieć? Oczywiście, wystarczyłby jeden. Ale właśnie to jest dowodem prawdy, że choć było ich czterech i choć nie pisali ani w jednym czasie, ani w tym samym miejscu, ani za wspólnym porozumieniem, jednak wszystko głoszą jakby jednymi usty. Ale powiesz, że jest inaczej: spostrzegamy przecie, że Ewangeliści niejednokrotnie nie zgadzają się ze sobą. Ależ to właśnie jest największym dowodem prawdy! Jeśliby się ze sobą we wszystkim dokładnie zgadzali co do czasu, co do miejsca, co do słów samych, tedy żaden z nieprzyjaciół nie uwierzyłby, że bez porozumienia się ustnego napisali swe księgi. Tak więc i ta różnica, która w szczegółach drugorzędnych zachodzić się zdaje, usuwa od nich wszelkie podejrzenie i daje doskonałe świadectwo o charakterze tych autorów. W rzeczach zasadniczych, odnoszących się do naszego życia i stanowiących podstawę opowiadania, żaden z Ewangelistów nie różni się ani trochę od trzech innych. Jakież to są rzeczy? Takie: że Bóg stał się człowiekiem, że czynił cuda, że był ukrzyżowany, że był pogrzebion, że zmartwychwstał, że wstąpił na niebiosa, że przyjdzie nas sądzić, że dał zbawienne przykazania, że nie nadał prawa przeciwnego Staremu Zakonowi, że jest Synem Jednorodzonym, prawdziwym, współistotnym Ojcu… W tych i innych podobnych sprawach wielka znajdujemy zgodność między pisarzami Ewangelii” (Homiliae in Evengelium di Matteo).
Zawsze przypominał, że czytając Pismo Święte, jesteśmy blisko Pana Boga: „słyszysz także Jego głos, gdy przemawia za pośrednictwem Ewangelistów” (Homiliae in Evangelium di Matteo).
Pozostawił nam zachętę, aby nie zniechęcać się, komentując fragment Drugiego Listu do Tymoteusza brzmiący „Stoczyłem piękną walkę. Bieg ukończyłem. Wiarę ustrzegłem” (2 Tm 4, 7). Mówił: „Nieraz wziąwszy do ręki Listy Apostoła i rozważywszy dokładnie to miejsce, pogrążałem się w niepewności, dlaczego Paweł używa tak wielkich słów: mówiąc „Potykaniem dobrym potykałem się”; teraz zaś zdaje mi się, żem łaską Bożą znalazł odpowiedź. Dlaczegóż więc to mówi? Chce pocieszyć ucznia w zniechęceniu […] gdyż trzeba potykać się i biec; potykać się, okazując wytrwałość w uciskach, biec zaś nie na próżno, lecz do czegoś pożytecznego. Naprawdę dobre jest to potykanie, które nie tylko zabawia widza, lecz i pożytek mu przynosi; a bieg, który nie kończy się na niczym i nie jest popisem siły i ambicji, lecz wszystkich ciągnie do nieba” (In epistula I ad Timotheum).
Św. Jan Chryzostom, nauczając o Słowie Bożym i zasadach życia chrześcijańskiego, zawsze wysławiał Pana Boga i według jego biografa Palladiusza ostatnie jego słowa brzmiały: „Chwała Bogu za wszystko!”.
Dzieło Biblijne w Archidiecezji Poznańskiej