W III Poniedziałek Wielkanocny, gdy trwają obchody XVII Tygodnia Biblijnego pod hasłem: „Chrystus pośród nas – Nadzieja chwały”, liturgia słowa przypomina nam o apostolskim świadectwie o nadziei. Poniżej tekst homilii autorstwa ks. dra Piotra Kota z KUL.
Kościół obdarowany i posłany
Księga Dziejów Apostolskich rozpoczyna się od opisu wniebowstąpienia Pana Jezusa, który idąc do Ojca posyła swoich uczniów do dzieła ewangelizacji:
„Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jeruzalem i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1,8).
Minie zaledwie kilka dni od tego wydarzenia, a słowa Jezusa zaczną się realizować. Najpierw apostołowie doświadczą działania Ducha Świętego, a później zobaczą, w jaki sposób rozpala On wiarę w sercach mieszkańców Jerozolimy i pielgrzymów przybywających do miasta. Zmartwychwstały Chrystus potwierdzi swoją żywą obecność przez znaki i cuda, które uczniowie będą czynili w Jego imię.
Próba wiary diakona Szczepana
Po wielkiej euforii tłumu, będącej konsekwencją niezwykłych wydarzeń towarzyszących przepowiadaniu kerygmatu zwłaszcza przez apostoła Piotra, przychodzi czas na świadectwo. Pierwszym, który zostaje poddany próbie wiary, jest Szczepan – jeden z diakonów w Kościele jerozolimskim. Św. Łukasz umiejscawia jego postać w przełomowym momencie Kościoła: pomiędzy pierwszą ewangelizacją, która dla wszystkich była wielkim zaskoczeniem, a prześladowaniem.
Patrząc na Szczepana nie sposób nie dostrzec jego podobieństwa do Jezusa. Szczepan działa znaki i cuda. Jego słowa są pełne mądrości Bożej. Jest rzeczywiście uczniem na miarę swego Mistrza. Stanowi Jego wierne odbicie. Jednak jego misja jest czymś więcej niż tylko próbą upodobnienia się do Jezusa w mowie i spektakularnych dziełach. Jeśli chodzi o upodobnienie się do Chrystusa pełnego mocy, to z tym Kościół nie miał problemu; natomiast od samego początku wielkim wyzwaniem było upodobnienie się do Chrystusa pokornego. Szczepan jako pierwszy odpowiedział swoim życiem na pytanie, czy jest możliwe naśladowanie Jezusa w miłości przebaczającej, gdy człowiek staje wobec aktów przemocy, pogardy i nienawiści.
Wiara daje moc do życia na sposób Eucharystii
„Wiara jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy” – pisze autor Listu do Hebrajczyków (Hbr 11,1). Bez patrzenia z wiarą na Jezusa Chrystusa, Jego historia wzbudza co prawda u wielu osób szczery podziw, ale nie zmienia życia. Doświadczył tego Szczepan w czasie konfrontacji z Sanhedrynem, tak samo zresztą jak przed laty nad Jeziorem Galilejskim doświadczył tego Jezus.
Fragment Ewangelii św. Jana, który dzisiaj usłyszeliśmy, stanowi dalszy ciąg opowiadania o rozmnożeniu chleba. Cud dokonany przez Jezusa był fascynujący i pociągający. Jeszcze nikomu nie udało się nakarmić wielotysięcznego tłumu przy pomocy pięciu chlebów i dwóch ryb. Nie dziwi zatem fakt, że świadkowie tego wydarzenia wpadli w euforię. Każdy chciał się przyłączyć do Jezusa. W pierwszym momencie wydawało się to dobrym sposobem, by zapewnić sobie łatwe życie.
Jezusowi nie chodziło jednak o zdobycie taniej popularności. Dlatego bardzo szybko zareagował na zaistniałą sytuację i od znaku chleba przeszedł do „znaku Syna Człowieczego”. Nakarmienie tłumu nie było jedynie oznaką współczucia, ale manifestacją mocy Ducha i objawieniem tożsamości Jezusa jako Syna Bożego. Cud rozmnożenia chleba przywoływał na pamięć historię exodusu, obecność i działanie Boga, znak manny, przymierze, wiarygodność obietnic, ziemię obiecaną. Jednak to, co miało miejsce w przeszłości, stanowiło jedynie zapowiedź wydarzeń, które w tym momencie działy się na oczach tysięcy ludzi. Żeby rozpoznać treść kryjącą się w znakach, potrzeba wiary.
Rozmnożenie chleba nie było magiczną sztuczką dokonaną tylko po to, żeby wzbudzić ulotny zachwyt i porwać za sobą tłumy. Cud rozmnożenia był bramą do wnętrza tajemnicy Jezusa, do poznania Jego posłannictwa. Większość z tych, którzy czuli jeszcze w ustach smak chleba podarowanego im przez Jezusa, zatrzymało się jednak na powierzchni znaku. Łatwo jest przyjmować doczesny chleb z rąk Jezusa, ale o wiele trudniejszym zadaniem jest upodobnić się do Chleba eucharystycznego, który „wypiekany” mocą Ducha Świętego pozwala się łamać w imię miłości. Upodobnienie do Jezusa, który jest Pokarmem trwającym na wieki, oznacza gotowość do wydawania swojego życia w imię miłości do sióstr i braci.
Tę sakramentalną tajemnicę Łamanego Chleba, rozpoznał i przeżył diakon Szczepan. Nadzieja chwały Bożej, która zajaśniała przed nim na obliczu zmartwychwstałego Chrystusa, stała się dla niego oparciem w najtrudniejszych chwilach. Szczepan nie tylko przyjmował i rozdzielał Chleb eucharystyczny, nie tylko celebrował w znakach Ofiarę Miłości Chrystusa, ale stał się tym, co czynił.Prośmy dzisiaj o łaskę wiary i nadziei. To dzięki nim św. Szczepan, diakon Kościoła jerozolimskiego, miał odwagę dzielić los Jezusa, który w Eucharystii nieustannie pozwala się „łamać” i z miłości wydaje za nas swoje życie. Bez wiary i nadziei nie można być w świecie świadkiem tego najwspanialszego z „dzieł Boga”.
