W III Wtorek Wielkanocny, gdy trwają obchody XVII Tygodnia Biblijnego pod hasłem: „Chrystus pośród nas – Nadzieja chwały”, liturgia słowa przypomina nam o apostolskim świadectwie o nadziei. Poniżej tekst homilii autorstwa ks. dra hab. Cezarego Korca z KUL.
Życie apostołów Filipa i Jakuba, których święto dziś obchodzimy, znane jest z nielicznych fragmentów Pisma świętego. Św. Filip pochodził z Betsaidy, niewielkiego miasta nad Jeziorem Galilejskim. W gronie apostołów, obok św. Andrzeja, wyróżniał się grecką etymologią imienia. W dzisiejszej Ewangelii Filip prosi Jezusa: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. Znaczenie tej prośby za chwilę rozważymy.
W gronie Dwunastu apostołów dwóch uczniów nosiło imię Jakub. Pierwszy był bratem św. Jana. Ewangeliści określają ich mianem „synów Zebedeusza”. Obaj zostali powołani przez Jezusa nad Jeziorem Galilejskim wraz z Andrzejem i Piotrem. Tymczasem dzisiejszy Patron jest wzmiankowany w Ewangeliach jako „syn Alfeusza” (zob. Mk 3,18). Wiemy o nim niewiele. W chrześcijańskiej tradycji utożsamia się go czasami z „bratem Pańskim” (zob. Mk 15,40). Według relacji św. Pawła z Pierwszego Listu do Koryntian należał on do grona uczniów, którzy mieli łaskę widzenia zmartwychwstałego Chrystusa. Przesłanie dzisiejszego święta nie wyczerpuje się jednak w krótkiej wzmiance historycznej. Liturgia prowadzi nas do zrozumienia i przyjęcia, a nawet uczestnictwa w tym, co nazywamy życiem apostolskim. Każde święto apostołów w kalendarzu liturgicznym zachęca nas do odświeżenia tego pojęcia, pomimo tego, że tak jak w przypadku Filipa i Jakuba nasza wiedza o apostołach jest bardzo niepełna.
Na przestrzeni roku liturgicznego Kościół najczęściej wspomina apostołów po dwóch. W ten sposób przypomina, że właśnie w taki sposób byli rozsyłani przez Jezusa na misję: „Wysłał ich po dwóch do miejscowości, do których sam przyjść zamierzał” (por. Łk 10,1; Mk 6,7). Rozesłanie po dwóch uwiarygadniało misję uczniów. Jedność i zdolność do współpracy to wyraz życia przykazaniem miłości, który apostołowie otrzymali od Jezusa. Miłość jest nowym przykazaniem, którego praktykowanie wiąże się mocno z wiarą w zmartwychwstanie. Przykazanie miłości Jezus ogłosił uczniom w Wieczerniku po umyciu im nóg. Właśnie wtedy Filip wypowiedział prośbę: „Panie pokaż nam ojca, a to nam wystarczy” (J 14,8). Misja apostołów rozpoczęła się jeszcze przed zmartwychwstaniem Chrystusa, przez co realizowanie przykazania miłości było znakiem profetycznym. Życie apostolskie jest więc praktykowaniem miłości ze względu na zmartwychwstanie Chrystusa.
Dzisiejsza Ewangelia przypomina nam prośbę Filipa skierowaną do Jezusa w Wieczerniku: „Panie pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. Była ona następstwem słów Jezusa: „Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca” (J 14,7). Jezus, który z pozycji sługi umył uczniom nogi, był przekonany, że wykonany gest wyjaśnia wszystko, co do tej pory czynił i co zamierza dokonać idąc na krzyż. Jednak Filip wypowiedział słowa, które świadczyły o tym, że gest Jezusa był dla niego niejasny. Domagał się teofanii, która potwierdzałaby godność i tożsamość Jezusa jako Syna Bożego (swoistego „show”: takie jest angielskie znaczenie greckiego czasownika deiknymi – ukazać, pokazywać, który występuje w prośbie Filipa). Filip chciał być świadkiem objawienia Boga na miarę teofanii znanych ze Starego Testamentu, a zwłaszcza z wydarzeń pod Synajem. Filip nie rozumiał znaku umycia nóg; nie rozpoznał jego nowości i skuteczności. Zrozumiał go dopiero wtedy, gdy zobaczył zmartwychwstałego Chrystusa. Zmartwychwstanie nadało ostateczny sens wszystkim gestom wykonanym przez Jezusa w Wieczerniku, a także Jego ofierze złożonej na krzyżu. Zmartwychwstanie też, łącznie z darem Ducha Świętego, uzdolniło apostołów do naśladowania Jezusa w Jego sposobie życia. Dlatego apostołowie są świadkami, a nie propagatorami idei zmartwychwstania. Apostolstwo to nie propaganda. Życie apostolskie to sposób postępowania zakorzeniony w zmartwychwstaniu.
W dzisiejszej modlitwie mszalnej (kolekcie) przewodniczący liturgii prosił w imieniu wszystkich zgromadzonych, aby słuchanie Słowa Bożego i sprawowanie Eucharystii pozwoliły nam uczestniczyć w męce i zmartwychwstaniu Chrystusa. Prośba ta w języku łacińskim jest wyrażona przy pomoc słowa consors. W językach współczesnych słowa wywodzące się z tego terminu (np. angielskie consort) oznaczają małżonka. Chodzi więc o głęboki, intymny udział w życiu drugiej osoby. Do tego zapraszają nas apostołowie Filip i Jakub, byśmy zanurzeni w tajemnicy zmartwychwstania żyli nowym życiem w Chrystusie (Ga 2,20). Niech ta myśl ożywi nasze dzisiejsze uczestnictwo w liturgii.
